Jest 25 września 2018 roku. Toruń, Niewidzialny Dom. Zarówno w Polsce, jak i na świecie nie dzieje się nic szczególnego. Zaczyna się jednak dziać w naszym życiu. Jesteśmy tam w trójkę. Spotykamy niewidomego Józka. Opowiada nam o tym, co się śni niewidomym. Oprowadza po wystawie. Zadajemy mnóstwo pytań. Zaczynamy się zastanawiać. Odkładamy temat na bok. On zaczyna się sam upominać. Wpadamy w Internecie na film o koncercie niewidomego chłopca w Łazienkach Królewskich. Zaczynamy dostrzegać niewidomych na ulicach. Ponownie się zastanawiamy. I po raz kolejny odkładamy temat na bok. W międzyczasie, płyniemy w rejs po Morzu Liguryjskim osławionym żaglowcem Pogoria. Ruszamy z Genui. Spotykamy się tam z kilkudziesięcioma działaczami społecznymi z całej Polski. Rejs jest nagrodą za działalność społeczną dla najaktywniejszych absolwentów czterech edycji Akademii Liderów Fundacji Świętego Mikołaja. Przestajemy myśleć o temacie, bo na pokładzie nie ma na to czasu. Przez 7 dni żeglujemy, walczymy z chorobą morską, gotujemy, i poznajemy siebie. Wchodzimy na trzydziestometrowe reje i szorujemy niedomyty pokład. Nie ma czasu i siły na myśli o Józku i niewidomych. Nawet w końcowym porcie, we włoskim San Remo. Wracamy. Po kilkunastu godzinach snu w autokarze przypominamy sobie o problemie. Teraz mamy już pewność. Mateusz-inicjator, tuż przed Katowicami śmiało kroczy po mikrofon do pilota wyprawy. Opowiada wszystkim tę historię. Nie zastanawiamy się zbyt długo. Idziemy w ogień. Spotykamy się miesiąc później w Warszawie. Wracamy do domów z gotowym planem na projekt. No i zaczęliśmy…